poniedziałek, 14 kwietnia 2014

~01: Muzyka

Pewnego słonecznego dnia czyli w dniu moich urodzin. Siedziałem sobie na ławce w parku. Tak na tej ławce na której pocałowałem się z Violettą. Szatynka jest już dla mnie zamkniętym rozdziałem, ale lubię siedzieć w tym miejscu. To tutaj jest najlepszy widok na mały staw. Staw który wywołuje tak wiele wspomnień. Zarówno tych wspaniałych jak i przykrych. Przecież to tutaj pierwszy raz pocałowałem brunetkę, to tutaj zdradziła mnie z Diego. Stop! Dlaczego ja o tym myślę? Koniec!- skarciłem sam siebie w myślach
-Cześć-moje rozmyślenia przerwała jak zawsze uśmiechnięta Lila. Nie powiem bardzo ucieszyłem się na jej widok, ale ja zawsze gdy widzę  dziewczynę mam ochotę się uśmiechną. To chyba przez ten śliczny uśmiech i zaraźliwy śmiech.
-Hej-odpowiedziałem. Po czym  jak zawsze pocałowaliśmy się nawzajem w policzek. Stało się to już naszym „rytuałem powitalnym”. Zawsze przed rozpoczęciem jakiejkolwiek rozmowy wykonujemy ten przynajmniej dla mnie miły gest. Zrobiliśmy to już na naszym drugim spotkaniu i tak już zostało.
-Nad czym tak myślisz?- zapytała moja jak zawsze ciekawska przyjaciółka
-Nad niczym- odpowiedziałem. Chociaż i tak dobrze wiedziałem, że zna mnie za dobrze aby się na to nabrać. W końcu znamy się już rok. Najdziwniejsze dla mnie w naszej relacji jest to, że z każdym naszym spotkaniem szatynka zadziwia mnie coraz bardziej.
-Za dobrze cię znam- odpowiedziała pewnie, a ja zaśmiałem się bo przecież dobrze wiedziałem, że wypowie te słowa-Z czego się śmiejesz-zapytała z udawanym wyrzutem
-Z ciebie-oparłem krótko, po czym oboje się zaśmieliśmy
-Przesiedziałeś tu już tak wiele godzin w swoim życiu, a te kwiaty dalej nie zwiędły. Nie do wiary!- powiedziała ze śmiechem, zmieniając temat. Uwielbiam jej poczucie humoru. Ona zawsze potrafi mnie rozśmieszyć.
-Wiesz ty też tak wiele razy całowałaś się z Zackiem a chłopak jakimś cudem żyje- odgryzłem się nastolatce. Na początku dziewczyna udawała, że się obraziła, ale ja za dobrze ją znałem aby się na to nabrać. Zacząłem ja łaskotać, a ona wręcz zwijała się ze śmiechu.
-L..e…on..bła..ga…m…prze…st…a…ń- mówiła między napadami śmiechu. Łaskotałem ją jeszcze przez chwile, ale później znudziło mi się to i posadziłem ją z powrotem na ławce.
-To o czym myślałeś- zapytała ponownie moja przyjaciółka, jak zawsze musiała być uśmiechnięta, u niej to już norma
-Mówiłem już, o niczym –odpowiedziałem pewnym siebie tonem
-Verdas gadaj mi tu zaraz o czym tak myślałeś, albo… wyciągnę to z ciebie siłą- zagroziła surowym tonem próbując utrzymać powagę sytuacji, ale jej się to nie udało ponieważ ja wybuchłem śmiechem a ona po chwili do mnie dołączyła
-Lila…-zacząłem lecz na moje szczęście przerwał mi jej telefon. Nastolatka uśmiechneła się do telefonu poczym odebrała
-Za pół godziny?- zapytała dziewczyna, a ja z każda chwilą robiłem się coraz bardziej ciekawy co się dzieje
-Dobra, będziemy- powiedziała moja przyjaciółka po czym się rozłączyła. Bez słowa podeszła do mnie po czym dała mi znak, ze mam iść za nią, a ja nie pytając o nic szedłem za szatynką. Po kilkunastu minutach marszu zorientowałem się gdzie idziemy. Przecież to oczywiste szliśmy do Escueli. W tym momencie zrozumiałem, że Lila wraz z pozostałą częścią uczniów mojej szkoły przygotowała dla mnie przyjęcie urodzinowe. A co ja im mówiłem? Ale oni oczywiście jak coś postanowią to muszą to zrealizować. Ach te debile, ale i tak ich kocham. Tylko bez skojarzeń, proszę!!!
            Mimo wszystko trzeba podziękować moim przyjaciołom za imprezę bo muszę przyznać, że zabawa jest przednia i to na pewno o wiele lepsze od siedzenia samotnie w domu i wysłuchiwania „wymiany zdań” moich rodziców. Tak moi rodzice potrafią tylko się kłócić i wzajemnie straszyć rozwodem. Czasami zastanawiam się czy ja im nie przeszkadzam. Przecież gdyby nie ja to już dawno wzięliby rozwód i mieliby spokój. Ale nic nie poradzę, że żyje. Widocznie ktoś tak chciał. Tylko sam nie rozumiem poco przecież tylko wszystkim przeszkadzam. Tak mam wspaniałych przyjaciół, ale ani trochę na nich nie zasługuje. Oni zawsze mnie pocieszają. A ja? Potrafię odwdzięczyć się im jedynie kilkoma prostymi słowami. Czuję się z tym strasznie. To uczucie gdy chcę dać komuś coś więcej, ale nie mogę jest okropne. Ono wypełnia mnie od środka. Chcę, ale nie mogę…

~*~
To tyle na dzisiaj, mam nadzieję, że ktoś zostawi po sobie ślad bo się napracowałam ;**
CZYTASZ=KOMETUJESZ=MOTYWUJESZ

~Marlenax



niedziela, 13 kwietnia 2014

Prolog

        Minął już rok od mojej ostatniej wizyty w Studiu On Beat. Tak odszedłem. Nie potrafiłem dłużej tego znieść. Ta szkoła przestała być moim miejscem. Tak wiele się w niej zmieniło. Każdy stał się kimś innym. Wszystkie związki się porozpadały. Szczerze to nawet nie wiem dlaczego...
Zaczęło się tak zwyczajnie, rozpoczęcie nowego roku szkolnego lecz już po chwili stało się coś co spowodowało lawinę zdarzeń. Federico, mój najlepszy przyjaciel pocałował moją kochaną Violettę. Nawet nie potrafię wytłumaczyć jak się wtedy czułem ból, smutek? Nie to o wiele za mało. W tamtej chwili straciłem do niej całkowicie zaufanie. Po raz kolejny zostałem przez nią zdradzony. Wiele osób powiedziałoby „Przecież to on ją pocałował”, ale tak było zawsze. Ona mnie zdradzała, rozstawaliśmy się, a najgorsze w tym wszystkim jest to, że to jej wszyscy żałowali, a mnie uważali za potwora. Za człowieka, który nie ma serca. 
Nikt nawet nie próbował mnie zrozumieć. Po tym pocałunku wyszedłem, a zaraz za mną Ludmiła ukochana Federico. Oboje nie potrafiliśmy pojąć, dlaczego on to zrobił, a to co  stało się później było wręcz komiczne. Blondynka zaczęła płakać, a ja jako dobry przyjaciel przytuliłem ją. To chyba normalne? Po chwili ze szkoły wybiegł Włoch i zaczął się na mnie wydzierać dlaczego przytulam jego dziewczynę, a ja patrzyłem na niego jak na nienormalnego. W pewnej chwili Ludmiła oderwała się ode mnie i uderzyła chłopaka z całej siły w twarz, a ten aż się zatoczył. Po tym wydarzeniu Ferro uciekła w stronę swojego domu, chłopak wrócił do szkoły, a ja poszedłem za nim. Weszliśmy do szkoły, a tam trwało istne piekło. Wszyscy się kłócili. Buchała z nich wręcz nienawiść, jedyne co wywnioskowałem z tej paplaniny słów to zdania „Jak możesz go bronić? Przecież to zwykły potwór. Po raz kolejny ją zostawi, a później będzie  jej przeszkadzał w nowym szczęściu”, po tych słowach uciekłem nie chciałem tam być. Czułem ogromny smutek i ból w sercu. Czyli oni nigdy nie byli moimi przyjaciółmi? Byłem dla nich nikim? Przyjaźnili się ze mną tylko ze względu na Violette? Nie potrafiłem odpowiedzieć sobie na te pytania. W tamtej chwili chciałem zaszyć się w kącie i rozpłakać jak małe dziecko.
            Gdy następnego dnia przyszedłem do szkoły, wszystko było inne. Nic nie było takie jak przedtem. Violetta nawet nie próbowała się tłumaczyć. Jeszcze nie zerwaliśmy, a ona już związała się z Federico, to było dla mnie straszne uczucie. Chociaż tak wiele przez nią wycierpiałem, to nadal ją kochałem, nadal była moim całym światem. Już po chwili zorientowałem się, że nie tylko nasz związek się rozpadł. Naxi, Marcesca, Bromi, Femiła? Te związki już nie istniały. To było takie dziwne uczucie widzieć te wszystkie nowe pary, które nie darzyły się żadnym uczuciem. No bo przecież nie da się odkochać w jednej chwili. Miłość to przecież uczucie, które zawsze pozostaje w naszym sercu. Natalia i Marco? Za nic w świecie nie wyobraziłbym sobie ich razem, a teraz widzę jak się całują. Nigdy nawet nie wyobrażałem sobie takich par. Maxi i Fran, Ludmiła i Brodway, wcześniej wspomniani Naty i Marco? A na samym końcu para która mnie osobiście bolała najbardziej Violetta i Federico. Te związki były dla mnie takie nienormalne, nienaturalne? Ta szkoła z każdym dniem stawała się coraz gorsza. Każdy uważał się za najpiękniejszego, najlepszego, najcudowniejszego. Nauczyciele także zaczęli się zmieniać. Nie potrafiłem znieść panującej tam atmosfery. Po prawie trzech latach, odszedłem z szkoły, która niegdyś była najlepszą w Buenos Aires.
Szczerze? To do dzisiaj nie wiem dlaczego Federico pocałował Violettę. Znudziła mu się Ludmiła? A może tylko bawił się jej uczuciami? Nie wiem, naprawdę nie wiem. Moja była dziewczyna nie rozmawiała ze mną już ponad rok. Nawet nie próbowała się mi tłumaczyć. W ogóle tego nie rozumiem. Wszystko skończyło się przez jedno wydarzenie, pocałunek. Mój świat po tym zdarzeniu stał się taki nijaki, smutny pełen bólu, rozsypałem się wtedy psychicznie, ale to już przeszłość. Teraz jest zupełnie inaczej. Pozbierałem się z tego wszystkiego. Żyje zupełnie inaczej. Uczęszczam do innej szkoły muzycznej, ta uczelni ani trochę nie przypomina Studia On Beat, ale mi to nie przeszkadza. Zaprzyjaźniłem się z nową dziewczyną. Ona rozumie mnie bez słów, jest kimś z kim moge porozmawiać o wszystkim. Lila jest dla mnie jak siostra, której nigdy nie miałem. Moje życie stało się zupełnie inne. Ale czy lepsze? Tego też nie wiem. Wiem natomiast na pewno, że nigdzie indziej nie poznałbym drugiej takiej osoby jak moja nowa przyjaciółka.
            Escuela32 to mój nowy dom. Nazwa zwykła pospolita, ale ludzie w tej szkole są niesamowici. Niedługo wystawiamy przedstawienie, moje pierwsze na nowej uczelni. Codziennie ćwiczę, aby dostać główną role, ale nie tylko dlatego. Mimo tak długiego czasu nadal kocham muzykę. Mówi się, że z upływem lat miłość traci na sile lecz ja w to nie wierze. Codziennie na nowo zakochuje się w muzyce i wszystkim co z nią związane. To dzięki niej zapominam o wszystkich przykrych zdarzeniach. To ona codziennie daje mi nową energie do życia. Jest dla mnie pewnego rodzaju „odskocznią” od rzeczywistego świata. Dzięki niej mogę pokazać wszystkim moje uczucia, wszystko co leży mi na sercu. Muzyka stała się moim całym światem.


~*~

Tak prezentuje się  prolog ;) Mam nadzieję, że się Wam spodoba bo ja nieskormnie powiem że mi bardzo. xD Zakładka bohaterowie prawie skończona więc za chwilę ujrzy światło dzienne ;)

~Marlenax

sobota, 12 kwietnia 2014

Witaj świecie!

A więc mam na imię Marlena mam dwanaście lat i założyłam tego bloga ponieważ w mojej głowie utworzyła się historia mojej ulubionej postaci z telenoweli "Violetta" Leośka <333 Mam nadzieję, że blog się Wam spodoba i zapraszam na prolog jutro.
CZYTASZ=KOMENTUJESZ=MOTYWUJESZ

~Marlenax